To ten no tego post będą się pojawiać co dwa ,trzy tygodnie ,ponieważ już wielkimi krokami zbliżamy się do końca części pierwszej. Teraz jeśli chodzi o rozdział 13 to on pojawi się za trzy tyg jakoś tak sobota -piątek
I teraz pewnie padnie pytanie ,a czm nie za 2 tygodnie? A,to dlatego,że mam urodziny i no nie bd mg jakoś tak w sob ,ani w tyg dodać Kocham Was Pingfinki -Mrs.Hood =>
Ona-Dziewczyna zwykła nastolatka. Straciła rodzine . Pozostali jej tylko dziadkowie. Pewnego dnia jej życie zmienia się o 180 stopni. On-Chłopak nastolatek. Kryminalista. Morderca, ćpa,gwałci. Stracił rodzine. Z zemsty zaczął zabijać. Wciągnął w to znowu dziewczyna ,gdyż ona robiła to predzej
Popularne posty
-
Żegnam wszystkich marzenia legły w gruzach do widzenia po cześć i to trochę moja wina ,ale bez przesady 222 wyświetlenia o komentarze może ...
-
Dzięki ,że przez ostatnio wyświetlenia rosną w górę ! Nie usunę bloggera ! Pytanie dlaczego? Zrobiłam za wiele na tym blogu , aby teraz to ...
-
Kolejny rozdział dziś xd wiem wiem co mówiłam yh pisałam ,ale nudzi mi się i nie mam kąkretnie co robić , więc dodam rozdział . -James, ...
-
No hey ktoś to woguóle czyta?? Ludziska ja was błagam o komt bardzo was proszę mam zamiar robić drugą część ,ale nie wiem czy wy tego chce...
-
To ten no tego post będą się pojawiać co dwa ,trzy tygodnie ,ponieważ już wielkimi krokami zbliżamy się do końca części pierwszej. Teraz jeś...
-
Mieszkasz w Los Angeles razem z twoimi dziadkami ponieważ twoi rodzice zgineli w wypadku , a oni byli właśnie twoją najbliższa rodziną. Pe...
-
No dobra sprawdziłam sobie posty i stwierdziłam ,że podoba się wam to co pisze ,więc ta dam ta dam dam kolejny rozdział. -Kto to? -Pol...
-
Dzisiaj cztery rozdziały =0 -Carl co ty dzisiaj taka smutna? -Boję się ,że ktoś z nich mógł przeżyć i może kogoś z nas zabić. -A,zn...
-
Jeden dzień , jedna godzina , jedna minuta, jedna sekunda , a w twoim życiu może zmienić się wszystko przez jedno głupie wyjście do parku m...
-
C- Nie zabijesz mnie? J-Niby dlaczego ? C-Bo w końcu jesteś mordercą . J-A i nie masz na nico mi odpowiadać '' Nie"" i ...
piątek, 22 maja 2015
sobota, 16 maja 2015
Rozdział-9,10,11 i 12
Dzisiaj cztery rozdziały =0
-Carl co ty dzisiaj taka smutna?
-Boję się ,że ktoś z nich mógł przeżyć i może kogoś z nas zabić.
-A,znacie takiego jednego Liam'a?
-Ale,jak ma na nazwisko?
-Ivan.
-Przecierz on chodzi ze mną do klasy.
-No z nam go on zawsze zarywał do Carolaine.
-Nom prawda idiota totalny on nie ma u mnie żadnych szans.
-U ciebie tylko ma szanse Justin.
-Raczej.
-Ja idę spać.
-Ja też.
-To idźcie.
Chłopacy poszli spać.
-Carl idziemy też spać?
-Tak.
Jus wziął cię na ręce i zaniósł do waszej sypialni.
*******************Rano***************
Obudziły was strzały pistoletu,które dochodziły z parku .
-Jus wstawaj.
-Co Carl'iś?
-Ty głuchy jesteś?!
-Aha czekaj w łóżku ja idę sprawdzić kto to.
-Okey.
-To ten Liam i jakaś laska.
-Jak ona wygląda?
-Niebieskie pasemka ,carne włosy w uchu i wardze kolczyk.
-To jest siostra Muso Vanessa.
-To co idziemy budzić chłopaków?
-Nom.
-Wstawać już jest 13!!!!!!!!!
-Co przecierz ja muszę iść do pracy ja funkcjonuje normalnie nie tak jak wy.
-Nie przesadzaj Muso.
-Idź już Josh , a nie dramatyzujesz.
-Już idę ,bo ten mój pjebany szef mnie wywali z pracy.
-To leć pa.
Brunet wyszedł od was.
-Ashton wyłaś z wyra!!!!!!!
-Już.
-Za chwile ci strzele w łep!!!!!!!
Ash wstał,bo Bieber powiedział to dosyć poważnie.
-No Ash.
-Co robimy na obiad?
-A,ty się mnie kurwa pytasz.
-Bo,raczej to powinnaś wiedzieć.
-Niby czemu ja?
-Bo, jesteś dziewczyną.
-Aha spk.
-Ja zrobię obiad , a wy lepiej idźcie się jeszcze przespać.
-Wielkie dzięki Ball za radę.
-Dobra ja idę robić ten obiad.
-Idź,idź , a ja i Jus idziemy się przebrać.
Tak jak mówiliście tak zrobiliście.
-Misiak dzisiaj dzień wolny , a za trzy dni idziemy do szkoły.
-Co kur za trzy dni o japier.
-Nie przeklinaj tyle Carl.
-No ciekawe jak nie mam tyle przeklinać jak ja nwm w co się ubiorę.
-Coś się znajdzie.
-Thx za pociesznie.
-Nie ma za co.
Ubraliście się i zeszliście do blondyna.
-Za chwile bdź obiad.(bdź-będzie- pisząc skruty ono to wymawi
ają tak)
-Okx.
Uśedliście do stołu i niebiesko oki podał wam obiad .
-Ashton kto cię tak dobrze nauczył gotować?
Ball ci nie odpowiedział ,bo usłyszał jakieś strzały tak jak ty i Jus.
-Znowu jak tak można w biały dzień?
-No najwidoczniej można.
Poszłaś zobaczyć przez okno kto to i
nie mogłaś uwierzyć własnym oczom Josh tam leżał we własnej krwi.
Powoli zaczęłaś się zsuwać po ścianie w płaczu.
-Nie tylko nie Josh z nim się zawsze dobrze dogadywałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-No zajebiście po prostu zajebiście .
-Nie wierze jak tak można?!!!!!!!!!
Krzyczałaś przez płacz.
-Kochanie widziałaś kto to był?
-To to był Mat.
-Kurwa on przeżył.
-Mówiłam!!!!!!!!
W tym momencie zaczęłaś jeszcze bardziej płakać.
-Carl'iś nie płacz wszystko będzie w porzo proszę nie płacz , błagam nie płacz już.
-Nie ,nie dlaczego on ,a nie ten pieprzony Liam|???????????
-Zabijemy oby dwóch obiecuję !
-Wiem kochanie , a jeśli oni zabiją jeszcze kogoś z nas?!
-Nie pozwolę na to ,a jeśli zabili ,by ciebie to oni stracą całą swoją rodzinkę.
-Caro słuchaj go on mówi poważnie.
-Wiem o tym Ball.
-Ash nie idziesz do domu co nie?
-Ani rusz Mat może być w pobliżu.
-No np . za naszymi drzwiami.
-No właśnie.
-Ale, ja mówię całkiem serio.
-On tam serialnie stoi skąd wiedziałaś Valentine???????????????????
-Vanessa mi napisała ,że go widziała w pobliżu i woli koło niego nie przechodzić ,bo może jej coś z rb.
-To Van żyje?
-Tak Liam strzelił w drzewo.
-Aha haahhaa.
-Może ja do niej napisze ,żeby go postrzeliła od tyłu .
-Dobry pomysł.
-Wiem to pisać?
-Pisz,pisz.
Napisałaś do Van ,żeby postrzeliła Smith'a.
-Okey ,ale po tem dołączam do was.
-Oki.
-Dobra strzelam w niego upadł .
-Ok wchodź do środka.
Vanessa weszła.
-Coś długo ci to zajeło.
-Dziwisz się jak non jest taki ciężki.
-Czeja jestem Justin chciałabyś dołączyć do naszej paczki?
-Hej ja to Vanessa dla friends Van i tak.
-Cześć Van.
-A ,ty co tu robisz?
-A,jak myślisz?
-To ty też zabijasz?
-Tak i mam z tego nie złą frajde.
-Nom ty tez,ja też ,a Carl zaczeła robić to z nami.
-Wow Caro.
-Oj tam oj tam po prostu wielu ludzi sobie na to zasłużyło.
-Dobra ja spadam pa ,bo mama bdź się mnie wypytywać gdzie byłam.
-Pa do jutra.
-Do juterka narka.
Van wyszła ,a wy zaczeliście obmyślać plan jak załatwić Tristan'a, Connr'a i Liam'a.
-Ej może ,by ich tak wźąść wszystkich niby osobno i byśmy do nich napisali na tt ,że jutro 19: 30 w parku byśmy strzelili ,a oni by myśleli ,że to ktoś z nas kogoś zastrzelił ,a tak serio to oni ,by się na wzajem po zastrzelali .
-Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły Carl.
-Nwm ,ale od kiedy jestem z Tb Jus to zmieniło się coś we mnie.
-Wiem o tym . Czy ty kiedyś nie robiłaś tego co rb teraz?
-Ball dobrze wie jak było.
-No to jak było?
-No tak robiłam to wyżywałam się na tych ,którzy mi dokuczali.
-Przecierz ja ci dokuczam od początku szkoły i jakoś mnie nie zamordowałaś.
-Nie miałam na to odwagi ja cię kocham.
-I dlatego mnie nie zbiłaś?
-Tak ,ale przez to zginło kilkanaście os.
-A kąkretnie kto?
Przepraszam za wszelki błędy ,ale na prawdę klawiatura mi się psuję już na kompie i nie mam jak ich poprawiać przepraszam . Jak się podoba już powoli zbliżamy się do końca pierwszej części jeszcze jakieś 7 rozdziałów i wyjdzie ''W mrocznym cieniu LA Wygrana'' nad,którą za czełam już pracować Kocham Was Miśki ~~Mrs.Hood =) A i ten szablon pojawi się jakoś w tym tygodniu ,bo kuzynka musi mi pomóc ogarnąć jeden program =0
-Carl co ty dzisiaj taka smutna?
-Boję się ,że ktoś z nich mógł przeżyć i może kogoś z nas zabić.
-A,znacie takiego jednego Liam'a?
-Ale,jak ma na nazwisko?
-Ivan.
-Przecierz on chodzi ze mną do klasy.
-No z nam go on zawsze zarywał do Carolaine.
-Nom prawda idiota totalny on nie ma u mnie żadnych szans.
-U ciebie tylko ma szanse Justin.
-Raczej.
-Ja idę spać.
-Ja też.
-To idźcie.
Chłopacy poszli spać.
-Carl idziemy też spać?
-Tak.
Jus wziął cię na ręce i zaniósł do waszej sypialni.
*******************Rano***************
Obudziły was strzały pistoletu,które dochodziły z parku .
-Jus wstawaj.
-Co Carl'iś?
-Ty głuchy jesteś?!
-Aha czekaj w łóżku ja idę sprawdzić kto to.
-Okey.
-To ten Liam i jakaś laska.
-Jak ona wygląda?
-Niebieskie pasemka ,carne włosy w uchu i wardze kolczyk.
-To jest siostra Muso Vanessa.
-To co idziemy budzić chłopaków?
-Nom.
-Wstawać już jest 13!!!!!!!!!
-Co przecierz ja muszę iść do pracy ja funkcjonuje normalnie nie tak jak wy.
-Nie przesadzaj Muso.
-Idź już Josh , a nie dramatyzujesz.
-Już idę ,bo ten mój pjebany szef mnie wywali z pracy.
-To leć pa.
Brunet wyszedł od was.
-Ashton wyłaś z wyra!!!!!!!
-Już.
-Za chwile ci strzele w łep!!!!!!!
Ash wstał,bo Bieber powiedział to dosyć poważnie.
-No Ash.
-Co robimy na obiad?
-A,ty się mnie kurwa pytasz.
-Bo,raczej to powinnaś wiedzieć.
-Niby czemu ja?
-Bo, jesteś dziewczyną.
-Aha spk.
-Ja zrobię obiad , a wy lepiej idźcie się jeszcze przespać.
-Wielkie dzięki Ball za radę.
-Dobra ja idę robić ten obiad.
-Idź,idź , a ja i Jus idziemy się przebrać.
Tak jak mówiliście tak zrobiliście.
-Misiak dzisiaj dzień wolny , a za trzy dni idziemy do szkoły.
-Co kur za trzy dni o japier.
-Nie przeklinaj tyle Carl.
-No ciekawe jak nie mam tyle przeklinać jak ja nwm w co się ubiorę.
-Coś się znajdzie.
-Thx za pociesznie.
-Nie ma za co.
Ubraliście się i zeszliście do blondyna.
-Za chwile bdź obiad.(bdź-będzie- pisząc skruty ono to wymawi
ają tak)
-Okx.
Uśedliście do stołu i niebiesko oki podał wam obiad .
-Ashton kto cię tak dobrze nauczył gotować?
Ball ci nie odpowiedział ,bo usłyszał jakieś strzały tak jak ty i Jus.
-Znowu jak tak można w biały dzień?
-No najwidoczniej można.
Poszłaś zobaczyć przez okno kto to i
nie mogłaś uwierzyć własnym oczom Josh tam leżał we własnej krwi.
Powoli zaczęłaś się zsuwać po ścianie w płaczu.
-Nie tylko nie Josh z nim się zawsze dobrze dogadywałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-No zajebiście po prostu zajebiście .
-Nie wierze jak tak można?!!!!!!!!!
Krzyczałaś przez płacz.
-Kochanie widziałaś kto to był?
-To to był Mat.
-Kurwa on przeżył.
-Mówiłam!!!!!!!!
W tym momencie zaczęłaś jeszcze bardziej płakać.
-Carl'iś nie płacz wszystko będzie w porzo proszę nie płacz , błagam nie płacz już.
-Nie ,nie dlaczego on ,a nie ten pieprzony Liam|???????????
-Zabijemy oby dwóch obiecuję !
-Wiem kochanie , a jeśli oni zabiją jeszcze kogoś z nas?!
-Nie pozwolę na to ,a jeśli zabili ,by ciebie to oni stracą całą swoją rodzinkę.
-Caro słuchaj go on mówi poważnie.
-Wiem o tym Ball.
-Ash nie idziesz do domu co nie?
-Ani rusz Mat może być w pobliżu.
-No np . za naszymi drzwiami.
-No właśnie.
-Ale, ja mówię całkiem serio.
-On tam serialnie stoi skąd wiedziałaś Valentine???????????????????
-Vanessa mi napisała ,że go widziała w pobliżu i woli koło niego nie przechodzić ,bo może jej coś z rb.
-To Van żyje?
-Tak Liam strzelił w drzewo.
-Aha haahhaa.
-Może ja do niej napisze ,żeby go postrzeliła od tyłu .
-Dobry pomysł.
-Wiem to pisać?
-Pisz,pisz.
Napisałaś do Van ,żeby postrzeliła Smith'a.
-Okey ,ale po tem dołączam do was.
-Oki.
-Dobra strzelam w niego upadł .
-Ok wchodź do środka.
Vanessa weszła.
-Coś długo ci to zajeło.
-Dziwisz się jak non jest taki ciężki.
-Czeja jestem Justin chciałabyś dołączyć do naszej paczki?
-Hej ja to Vanessa dla friends Van i tak.
-Cześć Van.
-A ,ty co tu robisz?
-A,jak myślisz?
-To ty też zabijasz?
-Tak i mam z tego nie złą frajde.
-Nom ty tez,ja też ,a Carl zaczeła robić to z nami.
-Wow Caro.
-Oj tam oj tam po prostu wielu ludzi sobie na to zasłużyło.
-Dobra ja spadam pa ,bo mama bdź się mnie wypytywać gdzie byłam.
-Pa do jutra.
-Do juterka narka.
Van wyszła ,a wy zaczeliście obmyślać plan jak załatwić Tristan'a, Connr'a i Liam'a.
-Ej może ,by ich tak wźąść wszystkich niby osobno i byśmy do nich napisali na tt ,że jutro 19: 30 w parku byśmy strzelili ,a oni by myśleli ,że to ktoś z nas kogoś zastrzelił ,a tak serio to oni ,by się na wzajem po zastrzelali .
-Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły Carl.
-Nwm ,ale od kiedy jestem z Tb Jus to zmieniło się coś we mnie.
-Wiem o tym . Czy ty kiedyś nie robiłaś tego co rb teraz?
-Ball dobrze wie jak było.
-No to jak było?
-No tak robiłam to wyżywałam się na tych ,którzy mi dokuczali.
-Przecierz ja ci dokuczam od początku szkoły i jakoś mnie nie zamordowałaś.
-Nie miałam na to odwagi ja cię kocham.
-I dlatego mnie nie zbiłaś?
-Tak ,ale przez to zginło kilkanaście os.
-A kąkretnie kto?
Przepraszam za wszelki błędy ,ale na prawdę klawiatura mi się psuję już na kompie i nie mam jak ich poprawiać przepraszam . Jak się podoba już powoli zbliżamy się do końca pierwszej części jeszcze jakieś 7 rozdziałów i wyjdzie ''W mrocznym cieniu LA Wygrana'' nad,którą za czełam już pracować Kocham Was Miśki ~~Mrs.Hood =) A i ten szablon pojawi się jakoś w tym tygodniu ,bo kuzynka musi mi pomóc ogarnąć jeden program =0
poniedziałek, 11 maja 2015
Rozdział-8
No dobra sprawdziłam sobie posty i stwierdziłam ,że podoba się wam to co pisze ,więc ta dam ta dam dam kolejny rozdział.
-Kto to?
-Policja.
-Kurwa.
Znowu zadzwonili do drzwi.
-Matko jak oni coś widzieli?
-Jak oni nas widzieli to już widze nas za kratkami hah.
-Jus nie dobijaj mnie.
-Proszę otworzyć.
-Przepraszam ,ale właścicieli nie ma w domu,ponieważ są w pracy,a ja jestem ich sprzątaczką.
Przebrałaś się w ciuchy sprzątaczki,a chłopaki poszli się schować.
Otworzyłaś drzwi.
-A, więc o co chodzi?
-Czy może pani nie widziała tutaj żadnych morderców w pobliżu?
-Nie.
Wyjełaś pistolet i strzeliłaś w jednego z nich.
A,potem poszło już głatko.
Chłopacy wynieśli ich do parku.
Po pół godziny przyszła wasza pizza.
-Mam nadzieje ,ze nikt nas nie widział.
-Ja też mam taką nadzieję, ale ,że ci policjanci uwieżyli w tą sprzątaczke haha.
-Weźcie jak to wyglądało jak oni się patrzyli na moje cycki co teraz na 100% robi Justin.
-No co w końcu jesteś moją dziewczyną.
-A ,ja nic o tym nie wiem.
-Ja też ni nie wiedziałem.
-Bo, ja i Biebs jesteśmy razem aktualnie dopiero 2 dni, a jestem u niego już tydzień.
-No prawda.
-Aham.
-Nom dobra o czym gadamy ,bo raczej nie o moich cyckach.
-A,czemu niby nie?
-Nie podrywajcie mi laski.
-Okey.
-A,po zatym Carl wybrałaby i tak mnie nie kochanie?
-Tak kotek i serio o czym gadamy?
-Ja nie wiem niech chłopacy coś wymyślą.
-No właśnie.
-Co robimy jutro?
-Mamy wolne chyba.
-Aha.
-Serio nie wiem.
-Spk.
I to było koniec na dzisiaj jak wam się podoba ? Czytasz-Komentujesz Proste? Proste ;)
I już nie długo powinien się szablon :) sama go robiłąm więc najlepszy to on nie jest.
Mrs.Hood =>
-Kto to?
-Policja.
-Kurwa.
Znowu zadzwonili do drzwi.
-Matko jak oni coś widzieli?
-Jak oni nas widzieli to już widze nas za kratkami hah.
-Jus nie dobijaj mnie.
-Proszę otworzyć.
-Przepraszam ,ale właścicieli nie ma w domu,ponieważ są w pracy,a ja jestem ich sprzątaczką.
Przebrałaś się w ciuchy sprzątaczki,a chłopaki poszli się schować.
Otworzyłaś drzwi.
-A, więc o co chodzi?
-Czy może pani nie widziała tutaj żadnych morderców w pobliżu?
-Nie.
Wyjełaś pistolet i strzeliłaś w jednego z nich.
A,potem poszło już głatko.
Chłopacy wynieśli ich do parku.
Po pół godziny przyszła wasza pizza.
-Mam nadzieje ,ze nikt nas nie widział.
-Ja też mam taką nadzieję, ale ,że ci policjanci uwieżyli w tą sprzątaczke haha.
-Weźcie jak to wyglądało jak oni się patrzyli na moje cycki co teraz na 100% robi Justin.
-No co w końcu jesteś moją dziewczyną.
-A ,ja nic o tym nie wiem.
-Ja też ni nie wiedziałem.
-Bo, ja i Biebs jesteśmy razem aktualnie dopiero 2 dni, a jestem u niego już tydzień.
-No prawda.
-Aham.
-Nom dobra o czym gadamy ,bo raczej nie o moich cyckach.
-A,czemu niby nie?
-Nie podrywajcie mi laski.
-Okey.
-A,po zatym Carl wybrałaby i tak mnie nie kochanie?
-Tak kotek i serio o czym gadamy?
-Ja nie wiem niech chłopacy coś wymyślą.
-No właśnie.
-Co robimy jutro?
-Mamy wolne chyba.
-Aha.
-Serio nie wiem.
-Spk.
I to było koniec na dzisiaj jak wam się podoba ? Czytasz-Komentujesz Proste? Proste ;)
I już nie długo powinien się szablon :) sama go robiłąm więc najlepszy to on nie jest.
Mrs.Hood =>
poniedziałek, 4 maja 2015
Rozdział-7
C-Aham
J-Jest 17:30 jeszcze 2 godziny i idziemy zabić Mat'a i Mark'a.
C-Ok.
J-Czyli ,że?
C-Tak świrze.
***************2 godziny później****************
Jesteście w parku jest was czterech : Ty , Justin ,Josh i Ashton.
J-Caroline uważaj.
C-Wiem ty też uważaj Jus.
Nagle ktoś strzelił,ale nie był to nikt z was więc już wiedzieliście , że to Mat lub Mark.
A-Carl schyl się!!
Wykonałaś polecenie i tak kula trafiła w Mark'a .
C-Został tylko Mat ta ciota.
A-Caro no,no,no.
Strzeliłaś pomiędzy drzewa i trafiłaś kogoś ,ale nie wiedziałaś kogo. Dopiero Muso powiedział ci ,ze to Natalii.
C-To gdzie jest Mat?
J-Uważaj odwróć się i wiesz co!!
Strzeliłaś prosto w głowe Mat'a ,ponieważ był od ciebie niższy.
A-A, teraz spadamy.
Uciekliście za nim policja zaczęła węszyć.
******************W domu***************
Chłopacy zostali ,bo woleli nie iść do domu przez park pełen psów.
J-Co robimy?
Tatu,C i A-Pojęcia nie mamy.
J-To ja też nie wiem.
C-A może zamówimy pizze i coś obejrzymy?
Tatu,J i A-Zajebiaszczy pomysł Valentine.
C-To kto zamawia ta pizze i jaką do cholery?
J-Z sosem czosnkowym i szynką .
C-Ja nie zamawiam ,bo mnie za dobrze znają.
J,Tatu,C-Ashton zamów pizze.
A-A,niby czemu ja?
J-Bo,ty ,bo ciebie nie znają ,a nas tak.
A-Dobra.
Ash zamówił pizze .
A-Proszę.
C-Dzięki kochany jesteś.
A-Aha super.
Ktoś zadzwonił do drzwi . Ball poszedł zobaczyć kto to ,ale nie otworzył.
Mam nadzieję ,że się podoba . Mam zamiar dodawać rozdziały regularnie . Jezeli będą trzy komy będzie wzamian next post błagam piszcie co o tym sądzicie . *Mrs.Hood :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
