Popularne posty

sobota, 16 maja 2015

Rozdział-9,10,11 i 12

 Dzisiaj cztery rozdziały =0

-Carl co ty dzisiaj taka smutna?

-Boję się ,że  ktoś z nich mógł przeżyć i może kogoś z nas zabić.

-A,znacie takiego jednego Liam'a?

-Ale,jak ma na nazwisko?

-Ivan.

-Przecierz on chodzi ze mną do klasy.

-No z nam go on zawsze zarywał do Carolaine.

-Nom prawda idiota totalny on nie ma u mnie żadnych szans.

-U ciebie tylko ma szanse Justin.

-Raczej.

-Ja idę spać.

-Ja też.

-To idźcie.

Chłopacy poszli spać.

-Carl idziemy też spać?

-Tak.

Jus wziął cię na ręce  i zaniósł do waszej sypialni.

                                        *******************Rano***************

Obudziły was strzały pistoletu,które dochodziły z  parku .

-Jus wstawaj.

-Co Carl'iś?

-Ty głuchy jesteś?!

-Aha czekaj w łóżku ja idę sprawdzić kto to.

-Okey.

-To ten Liam  i jakaś laska.

-Jak  ona wygląda?

-Niebieskie pasemka ,carne włosy w uchu i wardze kolczyk.

-To jest siostra Muso Vanessa.

-To co idziemy budzić chłopaków?

-Nom.

-Wstawać już jest 13!!!!!!!!!

-Co przecierz ja muszę iść do pracy ja funkcjonuje normalnie nie tak jak wy.

-Nie przesadzaj Muso.

-Idź już Josh , a nie dramatyzujesz.

-Już idę ,bo ten mój pjebany szef mnie wywali z pracy.


-To leć pa.

Brunet wyszedł od was.

-Ashton wyłaś z wyra!!!!!!!

-Już.

-Za chwile ci strzele w łep!!!!!!!

Ash wstał,bo Bieber powiedział to dosyć poważnie.

-No Ash.

-Co robimy na obiad?

-A,ty się mnie kurwa pytasz.

-Bo,raczej to powinnaś wiedzieć.


-Niby czemu ja?

-Bo, jesteś dziewczyną.

-Aha spk.


-Ja zrobię obiad , a wy lepiej idźcie się  jeszcze przespać.


-Wielkie dzięki Ball za radę.

-Dobra ja idę robić ten obiad.

-Idź,idź , a ja i Jus idziemy się przebrać.

Tak jak mówiliście tak zrobiliście.

-Misiak dzisiaj dzień wolny , a za trzy dni idziemy do szkoły.

-Co kur za trzy dni o japier.

-Nie przeklinaj tyle Carl.

-No ciekawe jak nie mam tyle przeklinać jak ja nwm w co się ubiorę.

-Coś się znajdzie.

-Thx za pociesznie.

-Nie ma za co.

Ubraliście się i zeszliście do blondyna.

-Za chwile bdź obiad.(bdź-będzie- pisząc skruty ono to wymawi
ają tak)

-Okx.

Uśedliście do stołu i niebiesko oki podał wam obiad .

-Ashton kto cię tak dobrze nauczył gotować?

Ball ci nie odpowiedział ,bo usłyszał jakieś strzały tak jak ty i Jus.

-Znowu jak tak można w biały dzień?

-No najwidoczniej można.

Poszłaś zobaczyć przez okno kto to i 


nie mogłaś uwierzyć własnym oczom  Josh tam leżał we własnej krwi. 

Powoli zaczęłaś się  zsuwać po ścianie w płaczu.

-Nie tylko nie Josh z nim się zawsze dobrze dogadywałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

-No zajebiście po prostu zajebiście .

-Nie wierze jak tak można?!!!!!!!!! 

Krzyczałaś przez płacz.

-Kochanie widziałaś kto to był?

-To to był Mat.

-Kurwa on przeżył.

-Mówiłam!!!!!!!!

W tym momencie zaczęłaś jeszcze bardziej płakać.

-Carl'iś nie płacz wszystko będzie w porzo proszę nie płacz , błagam nie płacz już.

-Nie ,nie dlaczego on ,a nie ten pieprzony Liam|???????????

-Zabijemy oby dwóch obiecuję !

-Wiem kochanie , a jeśli oni zabiją jeszcze kogoś z nas?!

-Nie pozwolę na to ,a jeśli zabili ,by ciebie to oni stracą całą swoją rodzinkę.

-Caro słuchaj go on mówi poważnie.

-Wiem o tym Ball.

-Ash nie idziesz do domu co nie?

-Ani rusz Mat może być w pobliżu.

-No np . za naszymi drzwiami.

-No właśnie.

-Ale, ja mówię całkiem serio.

-On tam serialnie stoi skąd wiedziałaś Valentine???????????????????

-Vanessa mi napisała ,że go widziała w pobliżu i woli koło niego nie przechodzić ,bo może jej coś z rb.

-To Van żyje?

-Tak Liam strzelił w drzewo.

-Aha haahhaa.

-Może ja do niej napisze ,żeby go postrzeliła od tyłu .

-Dobry pomysł.

-Wiem to pisać?

-Pisz,pisz.

Napisałaś  do Van ,żeby postrzeliła Smith'a.

-Okey ,ale po tem dołączam do was.


-Oki.

-Dobra strzelam w niego upadł .

-Ok wchodź do środka.

Vanessa weszła.

-Coś długo ci to zajeło.

-Dziwisz  się jak non jest taki ciężki.

-Czeja jestem Justin chciałabyś dołączyć do  naszej paczki?

-Hej  ja to Vanessa dla friends Van i tak.

-Cześć Van.

-A ,ty co tu robisz?

-A,jak myślisz?
-To ty  też zabijasz?

-Tak i mam z tego nie złą frajde.

-Nom ty tez,ja też ,a Carl zaczeła robić to z nami.

-Wow Caro.

-Oj tam oj tam po prostu wielu ludzi sobie na to zasłużyło.

-Dobra ja spadam pa ,bo mama bdź się mnie wypytywać gdzie byłam.

-Pa do jutra.

-Do juterka narka.

Van wyszła ,a wy zaczeliście obmyślać  plan jak załatwić Tristan'a, Connr'a i Liam'a.

-Ej może ,by ich tak wźąść  wszystkich niby osobno i byśmy do nich napisali na tt ,że jutro 19: 30 w parku  byśmy strzelili ,a oni by myśleli ,że to ktoś z nas kogoś zastrzelił ,a tak serio to oni ,by się na wzajem po zastrzelali .

-Skąd ty bierzesz te wszystkie pomysły Carl.

-Nwm ,ale od kiedy jestem  z Tb Jus  to zmieniło się coś we mnie.

-Wiem o tym . Czy ty kiedyś nie robiłaś tego co rb teraz?

-Ball dobrze wie jak było.

-No to jak  było?

-No tak robiłam to wyżywałam się na tych ,którzy mi dokuczali.

-Przecierz ja ci dokuczam od początku szkoły i jakoś mnie nie zamordowałaś.

-Nie miałam na to odwagi  ja  cię kocham.

-I dlatego mnie nie zbiłaś?

-Tak ,ale przez to zginło kilkanaście os.

-A kąkretnie kto?

Przepraszam za wszelki błędy ,ale na prawdę klawiatura mi się psuję już na kompie i nie mam jak ich poprawiać przepraszam . Jak się podoba już powoli zbliżamy się do końca pierwszej części  jeszcze jakieś 7 rozdziałów i wyjdzie ''W mrocznym cieniu LA Wygrana'' nad,którą za czełam już pracować Kocham Was Miśki ~~Mrs.Hood =) A i ten szablon pojawi się jakoś  w tym tygodniu ,bo kuzynka musi mi pomóc ogarnąć jeden program =0







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz